Być less waste #01 – zaczynamy walkę

Less waste. Ptak i sieci rybackie.


Świat tonie w plastiku i to nie jest żart. Od czasu do czasu ujrzą w mediach światło dzienne dramatyczne zdjęcia morskich zwierząt, których żołądki pełne są foliówek i innych śmieci. Są też kraje wyspiarskie, jak na przykład Indonezja, gdzie na piękną wyspę Bali napływają tony śmieci stanowiąc zagrożenie biologiczne. Na Pacyfiku rośnie dryfujące skupisko śmieci zwane Wielką Pacyficzną Plamą Śmierci, której powierzchnia wynosi mniej więcej pięciokrotność wielkości Polski!

Jednorazówki – złudna wygoda

Przyzwyczailiśmy się do wielu wygód, które niosą ze sobą jednorazowe opakowania i w ogóle tworzywa sztuczne. Plastik jest lekki, trwały, nie tłucze się, można przetopić go i uformować w dowolne kształty. Tylko że się potwornie długo rozkłada, lub wręcz w ogóle nie ulega degradacji.

Po kilkudziesięciu latach plastikowego szaleństwa doszliśmy do momentu, kiedy odkryto drugą, smutną stronę tego medalu. Jeśli wierzyć naukowcom to za jakieś około 30 lat czeka nas świat rodem z Apokalipsy, gdzie życie stanie się praktycznie niemożliwe. Chyba, że zatrzymamy ten pędzący pociąg zagłady i poszukamy lepszych rozwiązań. Pojawiają się nowe ekologiczne materiały i chwała ich twórcom za to. Trzeba jednak poszukać prostych rozwiązań w naszych własnych domach, które na dłuższą metę będą z korzyścią dla środowiska.

Dlaczego less waste a nie zero waste?

Przyznam szczerze, że zabieram się do less waste jak do jeża. A dlaczego nie od razu zero waste? Bo nie chcę rzucać się od razu na głęboką wodę. Po przeczytaniu wielu postów na fejsbukowej grupie oraz różnych artykułów pozbawiłam siebie złudzeń. Nie będę aspirować do bycia zero waste, jeżeli temat był mi wcześniej obcy. Nie chcę konkurować z innymi i dołować się czytając, że wciąż robię za mało, bo można lepiej. Chcę małymi kroczkami wprowadzać w życie zmiany, ale też tak, aby były one możliwie bezbolesne i trwałe.

Jak ugryźć ten temat, żeby się nie zniechęcić i nie skomplikować nadmiernie życia?

Pierwszy łatwy krok to materiałowe torby na zakupy.

Pod tym względem państwo bardzo pomogło wprowadzając opłaty za torby plastikowe. Nic tak nie działa mobilizująco na człowieka jak konieczność wydawania pieniędzy. Prawie zawsze mam przy sobie takie torby na zakupy w torebce i widzę też, że sporo innych osób ich używa.

Kupując patyczki do uszu, zwracam uwagę czy są wykonane całkowicie z materiałów biodegradowalnych (wtedy zamiast plastiku zrobiony jest z tektury lub czasem bambusa). Są w miarę łatwo dostępne w drogeriach.

Ostatnio kupuję biodegradowalne chusteczki nawilżane do wycierania szacownego tyłka mojego dziecięcia. Póki co znalazłam w drogerii jedną firmę, która mnie nawet zadowala, chociaż dość łatwo się rwą. Można po użyciu wrzucić do kibelka i spłukać, bo się ta bawełna całkowicie rozpuszcza.

To takie drobnostki., które wdrożyłam na początek. Teraz przymierzam się zrobienia, a właściwie uszycia własnych torebek na owoce, warzywa i inne produkty na wagę.

Ostatnio testowałam też pieluchy wielorazowe. Poczytałam o tych pieluszkach, ale najbardziej przerażała mnie nieco kwestia prania. Jak się ta przygoda skończy (a może zacznie?) napiszę niedługo.

Moje dalsze eksperymenty z less waste opiszę w serii kolejnych wpisów. Stay tunned 🙂

One Reply to “Być less waste #01 – zaczynamy walkę”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.