#dwaR – siódmy tydzień wyzwania

Kolejny tydzień minął jak z bicza strzelił. Trudno mi uwierzyć, ale to już siódmy tydzień wyzwania i do końca dużo bliżej. Sierpień spędzam z dwójką moich maluchów i dom przypomina plac boju, a nie instagramowe, nowoczesne mieszkanko. Z utęsknieniem czekam na wrzesień, gdy mój kilkulatek będzie zużywał swoją energię w przedszkolu ;> Z niemałym trudem znalazłam czas na jakieś drobne porządki. Tym razem na tapet wzięłam zabawki i książeczki dziecięce.

Naprawa zabawek

Część zabawek starszaka uległo różnym drobnym uszkodzeniom. A tu koło w samochodziku odpadło, a tu coś nadepnął i zabawka się popsuła. Pozbierałam części tych zabawek do jednego pudełka i wyciągnęłam dwa kleje: do drewna oraz uniwersalny szybkoschnący. Szczęśliwie posiadam też ściski do drewna, które bardzo ułatwiają proces klejenia. Żywot kilku zabawek został przedłużony 🙂

Zabawki do sklejenia. Wyzwanie #dwaR - siódmy tydzień

Książeczki do reparacji

Te najczęściej czytane książeczki dziecięce nie wyglądają już dobrze. Nie pomaga też fakt, że starszy syn niekoniecznie je szanuje, a gdy był mniejszy lubił też je poobgryzać. Tych najbardziej uszkodzonych musieliśmy się pozbyć, ale kilka nadawało się do reparacji. Nie będą wyglądały ślicznie, ale chociaż da się poczytać. A syn książki uwielbia i większość ze swojego zbioru regularnie do rączek bierze.

Ta książeczka ze słoniem jest szczególna, bo należała w dzieciństwie do taty. A tymczasem starszak szybko podzielił ją na kawałki :/

Książeczki dziecięce. Wyzwanie #dwaR - siódmy tydzień

Nadmiar zabawek

Kto ma małe dzieci, ten wie, że szybko można zostać wręcz zalanym zabawkami. Chociaż sami kupujemy z umiarem, to goście przy każdej okazji przynoszą coś dla maluchów. Dlatego też ostatnio zaczęliśmy nawet prosić, żeby dzieciom nie kupować już zabawek, ale inne rzeczy, z których się ucieszą. Wiem, że niektórzy tego nie uznają, ale ostatnio dostawaliśmy też bony na zakupy dla dzieci. Dzięki temu możemy przemyśleć zakup i poszukać tego, czego faktycznie dzieci nie mają, a wiemy że sprawi im frajdę.

No ale co zrobić z tymi zabawkami, które się tylko kurzą? Znalazłam witrynę z wykazem ośrodków i informacją o tym, co potrzebują i przyjmują. Karton zabawek szuka jednak jeszcze właściciela. Wbrew pozorom wcale nie jest łatwo znaleźć potrzebujących. Zawsze mówiono, że można oddać do domu dziecka lub szpitala. W tym sęk, że te ośrodki mają inne potrzeby niż tylko zabawki, których dostają akurat najwięcej.

Oczywiście oddaje się tylko przedmioty w dobrym stanie i czyste. Czytałam kiedyś reportaż o tym, jakie rzeczy oraz w jakim stanie ludzie oddają charytatywnie. Wyobrażacie sobie, że ktoś puste puszki po piwie albo połamane zabawki potrafi przekazać „dla potrzebujących”? Nie wiem czy to jakaś pogarda, arogancja, „żarcik”, czy też może szczyt głupoty…

Zostały jeszcze 3 tygodnie mojego wyzwania. Mało, dużo? Zadanie okazało się dużo trudniejsze niż z początku sądziłam. To co jest największym problemem to brak czasu na porządki. Szczególnie gdy obaj synowie są w domu, to doba stała się nieco krótsza. Mimo to jakoś daję radę i za tydzień powinien planowo pojawić się kolejny wpis z tego cyklu. Zapraszam 🙂


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.