Gdzie ja to znajdę?

sklep

Znacie to uczucie, kiedy specjalnie wybieracie się do sklepu po konkretny produkt, a go tam nie ma? To rozczarowanie, kiedy przeczesujecie półki i nie znajdujecie tego, czego szukacie? Ostatnio często mnie to spotykało.

Nasze pokolenie powinno uważać się za szczęśliwe, bo smutne czasy komunizmu kojarzy jedynie z opowiadań rodziców i babć. Nigdy nie musieliśmy stać w monstrualnych kolejkach na ulicy, ani kupować produktów na kartki. W sklepach, które znamy, półki aż uginają się od ciężaru produktów.

Kto ma ten luksus mieszkania w dużym mieście lub jego pobliżu, ten może dostać praktycznie wszystko, czego potrzebuje. Poza małymi sklepikami, warzywniakami możemy odwiedzić małe i duże markety oraz szereg sklepów specjalistycznych. Jedynie mieszkańcy małych miejscowości mają znacznie utrudnione zadanie.

Schody zaczynają się, gdy potrzebujemy produktów spożywczych, które są trudniej dostępne. W przypadku naszej rodziny jest to żywność wegańska. Coraz więcej osób przechodzi na dietę roślinną, a za tym trendem podążają handlowcy. Już prawie w każdym sklepie i restauracji można znaleźć do jedzenia coś wegetariańskiego. Sprawa ma się gorzej jeśli chodzi o produkty bez nabiału i mleka.

Gdy trafię na informacje o nowych roślinnych produktach, chcę je przetestować. Zależy mi na tym szczególnie wtedy, gdy jest to coś, co muszę zamawiać przez internet lub jeździć po to daleko od domu. Przykładem może być roślinne smarowidło, które dostępne jest głównie w sklepach ze zdrową żywnością. Jeden taki znajduje się szczęśliwie niedaleko przedszkola mojego syna. Przez moment podobna margaryna bezmleczna pojawiła się również w pobliskim markecie, gdzie najczęściej robię zakupy. Jaka była moja radość, że nie potrzebuję wybierać się po nią gdzie indziej. Trwała ona jednak krótko. Gdy pierwsza partia została wykupiona, przez miesiąc jeszcze zaglądałam, czy przyjdzie nowa. Niestety się tego nie doczekałam.

Innym produktem, na który czasem poluję, jest bezmięsna „parówka”, która dodatkowo nie zawiera soi. Nie mamy zielonego światła jeżeli chodzi o ten składnik, a to jeszcze bardziej zawęża nam pole do popisu. Znam obecnie dwa sklepy w całym mieście, gdzie można coś takiego kupić. Jednym z nich jest Urban Vegan, gdzie sprzedają takie „parówki” na bazie owsa. Szkoda tylko, że są niesmaczne, ani gotowanie, ani smażenie ich nie ratuje. Drugim miejscem, gdzie znajdzie się wegańskie i bezsojowe „parówki” jest… Ikea. Ich wybór bazuje bodajże na białku grochu. Są bardzo dobre, ale na Bielanach bywam raz na kilka miesięcy.

Kilka dni temu znalazłam informację, że w Lidlu pojawił się jeszcze inny produkt tego typu. Sprawdziłam dwa sklepy z tej sieci i nic. Pracownicy mówili, że w ogóle nie mają wegańskich produktów w stałej ofercie, pojawiają się tylko okazjonalnie. Gdzie w takim razie mogę je kupić? Nie mam pojęcia, a tymczasem na oficjalnej witrynie sklepu była informacja, że są w sprzedaży.

Podobnie rzecz miała się z czekoladą bezmleczną. Trudno jest dostać inną tego rodzaju czekoladę, niż gorzką. Wiem, że jest zdrowa, co zresztą często raczy podkreślać nasza pani profesor, która zaleca nawet codzienne spożycie kakao 😉 Ale bądźmy szczerzy… no ile można jeść tylko gorzką? Producenci prześcigają się w wymyślaniu nowych smaków czekolad, ale prawie wszystkie dostępne na rynku mają mleko i alergicy mogą sobie o nich pomarzyć. Ostatnio pojawiła się czekolada z malinowym nadzieniem od polskiego producenta. Wszystko super, tylko znowu Lidl, w którym miała być do kupienia zawiódł. Szukaj wiatru w polu. Każdy sklep ma czekolady, ale przecież zamawiają te najpopularniejsze… Tym razem jednak moja misja zakończyła się powodzeniem, bo głód słodkiego popchnął mnie do szerzej zakrojonych poszukiwań 😉

Rozumiem, że właściciele sklepów muszą myśleć strategicznie i trudno spodziewać się niszowych produktów w małych sklepach. Nie lubię jednak być oszukiwana, a czuję się tak, gdy widzę reklamy w gazetach produktowych lub na oficjalnych social media sklepów 🙁 Jak się coś reklamuje, to warto zadbać, żeby jednak w danej sieci produkt się pojawił.

Macie podobne doświadczenia? Są jakieś produkty spożywcze, za którymi chodzicie bez skutku po wielu sklepach?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.