Jak nie kupować garnka

Emaliowany garnek i kubek czerwony z kotem.

Spaliłam mały garnek. Myślałam, że podgrzewam wodę, tymczasem czarny kolor garnka uświadomił mi, że jeśli była tam woda, to już dawno wyparowała. Ponieważ nie było co ratować, wyrzuciłam go do kosza i stwierdziłam, że potrzebujemy zdobyć nowy.

Prawie wszystkie garnki jakie do tej pory posiadałam (odziedziczone lub kupione) były stalowe. Nie liczę tu małych „garnuszków”, takich o pojemności ok 300 ml, które widziałam w sklepach tylko emaliowane. Ruszając na zakupy po nowe naczynie do gotowania nie miałam specjalnych preferencji. Widząc w sklepie duży wybór postanowiłam dla odmiany wziąć garnek emaliowany. Słyszałam o tym, że są dobre, nie wchodzą w reakcje chemiczne z jedzeniem oraz są wskazane dla alergików. Po chwili namysłu, stwierdziłam że co mi tam szkodzi – mogę kupić coś innego niż zazwyczaj.

Na sklepowej półce znalazłam trochę garnków emaliowanych, ale większość miała na sobie jakieś brzydkie, przaśne wzorki. Nie bardzo miałam ochotę na sielskie grzyby, czy inne muchomory. Zauroczył mnie natomiast rondelek z niebieskim kwiatowym wzorkiem. Miał pojemność akurat taką, jaka mi odpowiadała. Miał w końcu służyć głównie do jednego celu – przygotowania śniadaniowej owsianki 😉

Historia skończyła by się dobrze, gdyby nie jedno „ale”. Po kilku dniach użytkowania tegoż nowego rondelka, przyjrzałam się mu dokładniej. Na jego dnie dojrzałam dwa malutkie, czarne odpryski. No to klops! Takie uszkodzenie praktycznie dyskwalifikuje naczynie z użycia. Trudno mi uwierzyć, że w ciągu paru dni sama dałam radę go uszkodzić. Jestem prawie pewna, że w ferworze radości, że jakiś przyzwoity garnek się uchował, po prostu się nie przyjrzałam. Może dlatego był tylko jeden pozostawiony na półce z tym wybranym wzorkiem…

Istnieje ponoć ratunek dla uszkodzonej powłoki emaliowej. Mam mieć postać podobną do lakieru do paznokci i być dostępne w marketach budowlanych. Jeżeli preparat jest dopuszczony do kontaktu z żywnością, byłoby to świetne wyjście. Do tej pory ratowałam w domu jedynie czajnik na herbatę za pomocą silikonu akwarystycznego.

Mam teraz nową nauczkę na przyszłość. Patrzeć nie tylko na zewnętrzne piękno, ale też do środka 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.