Mieszanki przyprawowe to zło?

Wyobraź sobie, że szukasz w internecie ciekawego przepisu na danie. Widzisz kuszący tytuł, otwierasz zakładkę, czytasz listę składników, a tam… przyprawa do kurczaka/ryby/ziemniaków/bigosu/grilla etc. Co robisz? Ja z irytacją zamykam ten przepis i szukam następnego.

Przyprawa do czegoś tam, czyli co? Którego producenta? Co tam jest w środku?

Nie ukrywam, że nie przepadam za gotowymi mieszankami przyprawowymi. Jedyne wyjątki, od reguły, które stosuję w kuchni to curry, garam masala oraz czasem czubryca zielona lub czerwona.

Dlaczego uważam takie gotowe mieszanki przyprawowe za zło? Mam ku temu dwa zasadnicze powody.

Po pierwsze skład. Oprócz samych przypraw znajdziemy w takim aromatycznym granulacie dodatki takie jak wszędobylski glutaminian sodu, ale też inozynian czy guanylan sodu. Substancje te są wzmacniaczami smaku i pobudzają nasz apetyt. To może znacznie utrudnić nam utrzymanie wagi, bo jak to robić, skoro chce nam się więcej jeść niż potrzebujemy? Nieraz w składzie pojawi się też skrobia modyfikowana. Nawet jeśli nie jest dla nas szkodliwa, to nasuwa się pytanie „po co?”. Czy jej dodatek potrzebny jest w naszej potrawie? Zazwyczaj też, podobnie jak w kostkach rosołowych, w tych mieszankach znajdziemy często bardzo dużo soli. Dodaje smaku potrawom – to fakt, warto jednak mieć kontrolę nad tym ile dodajemy jej do jedzenia.

Drugim powodem jest to, że nasze dania niczym się nie wyróżniają. Kontrolę nad smakiem oddajemy gotowej mieszance. Czy stosując przykładowo przyprawę do ryby wiadomo, co nadało jej ten aromat? Oczywiście, można przeczytać co tam jest na liście składników, proporcje to jednak tajemnica producenta.

Wiem, nie każdy ma ochotę doskonalić się w przyrządzaniu posiłków. Ja także należę do grona osób, która zdecydowania wolą jeść, niż gotować i na co dzień szukam szybkich przepisów. Gdy jednak rezygnujemy z samodzielnego doprawiania swoich potraw, przestajemy rozróżniać smaki i zapachy poszczególnych przypraw. Trudno też inaczej, niż poprzez doświadczenie nauczyć się jak je ze sobą łączyć. Pomidor i bazylia, ziemniaki i majeranek, jabłko i cynamon to dość oczywiste kombinacje. Możliwości jakie dają przyprawy i to jak odmieniają oblicze niby podobnych dań są jednak niemal nieskończone. Dobrze jest móc samemu decydować o smaku swoich posiłków 🙂

Gdyby mieszanki przyprawowe nie miały żadnych zalet, nie znaleźlibyśmy ich na sklepowych półkach. Co można powiedzieć na ich obronę? Są niewątpliwie szybkie i wygodne w zastosowaniu. Zamiast sięgać po kilka torebek lub słoiczków i odmierzać, wystarczy wziąć do ręki jedną, z gotowym miksem i ciach! Może też stanowią jakąś oszczędność miejsca w kuchni, ale nie mam co do tego pewności. Więcej zalet ich stosowania nie znajduję.

Nie wyobrażam sobie gotowania bez swoich rozmaitych słoiczków z przyprawami. Zazwyczaj trzymam się przepisów, czasami pozwalam sobie jednak na eksperymenty 🙂 Uważam, że gotowanie sprawia wtedy więcej frajdy. A może macie na ten temat odmienne zdanie? Jestem ciekawa Waszych doświadczeń i przemyśleń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.