Misja „odgracić mieszkanie”

Odgracić mieszkanie. Chaotyczny pokój

Zastanawiałam się, czy w ogóle powinnam poruszać ten temat na blogu. Piszę przecież głównie o sprawach związanych z alergią lub zahaczam swoimi wpisami o ekologię. Jak niby pasuje tutaj problem zagraconego mieszkania? Ano wpisuje się pośrednio w ruch zero/less-waste.

Słyszeliście o zasadach 5 R w ruchu zero waste? Są to kolejno:

  1. REFUSE – odmawiaj
  2. REDUCE – ograniczaj
  3. REUSE – wykorzystaj ponownie
  4. RECYCLE – recyklinguj
  5. ROT – kompostuj

O tym co sądzę na temat „reuse” pisałam już w ostatnim wpisie. Sprzątanie i porządkowanie natomiast dobrze wpisuje się w słowo „reduce”. Oznacza ono unikanie generowania odpadów, przykładowo poprzez ograniczenie konsumpcji. Nie kupujemy niepotrzebnych produktów oraz unikamy kupowania czegoś, co jest niskiej jakości i wiemy, że szybko stanie się śmieciem.

Zeszłej jesieni przeprowadziliśmy się z rodziną z Norwegii z powrotem do naszego rodzinnego miasta w Polsce. Wiedząc jakie są koszty transportu, tuż przed samą wyprowadzką, zrobiliśmy w trakcie pakowania spory przegląd naszego mienia. Wiele worków zostało wyrzuconych, rzeczy oddanych lub sprzedanych. Mimo tej selekcji przywieźliśmy ze sobą mnóstwo kartonów i worków z rzeczami, które jakoś w naszym nieco mniejszym mieszkanku w bloku rozparcelowaliśmy. No i w schowku, Bogu dzięki za schowek!

Kto ma dzieci, ten wie jaki bałagan potrafią zrobić. Nasz kilkulatek ma swoje autka, pociągi, klocki które namiętnie rozrzuca i nieco mniej chętnie sprząta. Tymczasem nasz już prawie-nie-niemowlak odkrył świetną zabawę jaką jest wyciąganie zabawek z pudełka i rozrzucanie na ziemi oraz wyrzucanie rzeczy z szuflad. No taki wiek 🙂 Tymczasem nam, dorosłym powoli kończy się miejsce na książki i zastanawiamy się, czy wciśniemy gdzieś nowy regał, półkę lub szafeczkę. Jeżeli ma się charakter chomika i do tego problem z odkładaniem rzeczy na miejsce to… cóż… jest chaos.

Gdy widzę instagramowe wnętrza domów to wiem, że to fikcja na potrzeby zdjęć. Mimo to wiem, patrząc po domach znajomych, że da się odgracić mieszkanie, tylko trzeba jakoś chcieć. Ja nie raz i nie dwa załamuję ręce patrząc na nasze pokoje.

Nie należymy do osób, które kupują dużo przedmiotów pod wpływem impulsu, chociaż się to zdarza. Problem leży bardziej w niechęci do wyrzucania starych ze względu na sentyment. Mam jeszcze w szafie swetry pamiętające liceum, gdy tymczasem trzecia dyszka już mi stuknęła. Wyrzucamy rzeczy w ramach sezonowym zmian ubrań i przeglądamy od czasu do czasu zawartość szuflad, a mimo wszystko jest tego za dużo. No bo jak to jest, że 15 minut po sprzątaniu prawie nie widać, że w ogóle było to robione?

W naszym przypadku reduce zaczniemy od dokładnego przejrzenia co mamy i wyrzucenia nadmiaru. Wtedy będzie nam łatwiej podjąć dobre decyzje zakupowe. Ile razy się już zdarzyło, że kupiliśmy coś podwójnie, bo już to mieliśmy schowane gdzieś głęboko w szufladzie.

Aby pomóc sobie uporać się z tym zadaniem pożyczyłam z biblioteki książki Marie Kondo. Tak, to ta japońska autorka, specjalistka od sprzątania. Głośno było o niej kilka lat temu, kiedy opublikowała swoje książki o metodzie KonMari. Do tej pory słyszałam o niej tylko że to „taka dziwna baba, co każe żegnać się z przedmiotami przed wyrzuceniem”.

Dam jej szansę 🙂 Jeżeli wyniosę chociaż jedną mądrą rzeczy lub jakąś dobrą wskazówkę, to uznam że warto. Jakoś trzeba w końcu odgracić mieszkanie, żeby było lżej mieszkać

Mam zamiar podjąć się pewnego sprzątaniowego i zirołejstowego wyzwania 🙂 Zamierzam też Was również do niego zaprosić. O szczegółach napiszę już w najbliższą niedzielę, także kto ciekawy, niech wypatruje!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.