Nasza alergia pokarmowa – co nowego?

Kilka dni temu odwiedziliśmy kontrolnie naszą panią alergolog. Czy coś nowego dowiedzieliśmy, albo dostaliśmy zalecenia? Ano nic. Dieta i wszystko pozostaje bez zmian.

Młodszy synek ma już ponad rok i na tym etapie już mocno rozszerzoną dietę. Pół roku temu testy skórne wykazały alergię na to, co podejrzewaliśmy (bmk) a także dodatkowe produkty takie jak jaja oraz orzechy ziemne. Unikam jedzenia, które zawiera alergeny sama z racji karmienia piersią i oczywiście maluch też nie dostaje tego bezpośrednio do jedzenia. Mąż i starszak jedzą jednak wszystko, bo uczulenie nie jest na szczęście tak silne, żeby prowadziło do wstrząsu anafilaktycznego.

Starszy synek niekoniecznie dba o to, żeby młodszy nie dorwał jego jedzenia. Zdarza się więc czasem, a wystarcza tylko chwila nieuwagi, że już mały sięga po cudze posiłki. Wyjmowaliśmy mu już pizzerki z buzi, zdarzyło mu się zjeść odrobinę makaronu jajecznego albo pesto z serem. Czy ma wtedy jakieś objawy? Ano ma – świąd.

Na szczęście je tego zbyt mało, żeby pojawiły się zmiany skórne, ale gdy tylko coś zje niedozwolonego to zaczyna się drapać. Zazwyczaj ta reakcja pojawia się na drugi dzień. Z tego właśnie powodu alergolog uznała, że to za wcześnie na jakiekolwiek prowokacje. Gdyby sytuacja się zmieniła i mały nie wykazywał objawów przy małych ilościach alergenów, wtedy możemy spróbować z gotowanym żółtkiem.

Skóra ładna, waga ok, dziecię ogólnie zdrowe, więc nic tylko się cieszyć. I być dobrej myśli, że uczulenie z czasem minie 🙂

Kolejna wizyta czeka nas w przyszłym roku, o ile nie będzie działo się nic złego. Raczej nie powinno nic się dziać. Szczęśliwie cytrusy i inne smakowitości, w które będą obfitowały nadchodzące powoli święta, są dozwolone 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.