Ograniczenie plastiku. Co jest dla nas wyzwaniem?

Plastik. Ograniczenie plastiku

Lipiec był ogłoszony miesiącem bez plastiku. Nie starałam się z tego powodu jakoś szczególnie bardziej, bo robię to najlepiej jak umiem na co dzień. Ciekawie było jednak poczytać pojawiające się porady i pomysły na ograniczenie plastiku.

Coraz lepiej jako rodzinie idzie nam robienie zakupów. Warzywa, owoce i bakalie lądują w firankowych woreczkach. Produkty sypkie, gdy tylko mogę, kupuję w papierowych opakowaniach. Płyny staram się kupować w szkle, ewentualnie w tetrapakach. Kosz nadal jednak zapełnia się szybko z powodu innych sztucznych opakowań.

Co sprawia nam największą trudność w rezygnacji z plastiku? Co w naszej rodzinie generuje najwięcej tego typu odpadów? Mamy nad czym pracować.

Napoje gazowane

Ograniczenie plastiku zaczęliśmy od niekupowania butelkowanej wody. O ile już od dawna wodę pijemy filtrowaną, to jest problem z napojami gazowanymi. Niektórzy członkowie rodziny nie chcą zrezygnować z ich picia, a już w szczególności teraz latem, gdy jest tak upalnie. Kilka butelek zachowaliśmy do ponownego użycia, a ja skupiam się na naciskach, żeby kupować je możliwe rzadko.

Wędliny i mięso

Mąż oraz dzieci są mięsożerni i póki co nie zapowiada się, że z niego zrezygnują. Na szczęście nie kupujemy żadnych paczkowanych wędlin, a z mięsa tylko czasem mielone. W większości gotuję w domu ja i wtedy potrawy są wegańskie. Starszy syn regularnie je parówki i szczerze mówiąc nie wiem, gdzie mogłabym mu kupić takie z szynki, bez zbędnych dodatków na wagę. Z mężem jest łatwiej, bo zaczęłam mu kupować kiełbasę na sztuki, zamiast w opakowaniach.

Garmażerka i mrożonki

Nie lepimy sami pierogów, więc czasem kupujemy je na stoisku z garmażerką, ale też niestety w gotowych paczkach. Co do mrożonek, to szczególnie w okresie zimowym, sporo ich trzymam w zamrażarce. W naszym markecie są dostępne na wagę, ale podobnie jak bakalii, nie biorę ich głównie z jednego powodu. Wielokrotnie byłam świadkiem jak ludzie je gołymi rękami dotykają lub podjadają (tu akurat orzechy). Nie mogę się przemóc, żeby je po takim traktowaniu kupować.

Detergenty

W temacie środków chemicznych do czyszczenia robionych w domu jestem bardzo początkująca (póki co robiłam tylko płyn do płukania tkanin). Proszek do prania najchętniej wybrałabym pakowany w kartonowe pudełka, ale firma którą używam ma tylko plastikowe. Kupujemy tylko hipoalergiczne proszki, biorę więc największe opakowanie, żeby ich mniej zużywać. Na płyn do mycia powierzchni mamy patent, że kupiliśmy koncentrat płynu i po prostu rozcieńczamy odrobinę z wodą. W ten sposób od pół roku nie kupowałam jeszcze żadnego, a starczy nam tego jeszcze chyba na co najmniej rok. No ale są jeszcze pozostałe środki myjące i czyszczące. które zapełniają mi szafkę. Mam teraz mocne postanowienie używać w domu więcej sody i octu.

Leki i inne wyroby medyczne

Tutaj pole do popisu jest bardzo małe. Syropy i tak są sprzedawane w szkle, natomiast tabletki czy spraye do nosa… Na to się chyba nic poradzi, poza tym że można spróbować nie chorować ;> Ważne, żeby nie wyrzucać leków do kosza, tylko zanosić je do apteki. Stoją tam często specjalne pojemniki i dzięki temu lekarstwa są utylizowane w bezpieczniejszy sposób.

Kosmetyki

Jestem na tyle dziwna, że w domu więcej kosmetyków ma mój mąż niż ja ;> Na co dzień w ogóle się nie maluję i nie używam żadnych kremów. Zamieniłam mydło w płynie na kostkę. Rozważam zrobienie tego z szamponem do włosów i odżywką. Póki co zużywam to co mam i rozglądam się za kimś, kto robi fajne naturalne kosmetyki. Problemem będzie dezodorant, bo ten też trzeba byłoby chyba gdzieś specjalnie zamawiać. Widzieliście w handlu detalicznym jakiś nie pakowany w plastik?

Zabawki

Większość zabawek jest niestety robionych teraz z tworzywa. Dostajemy takie w prezentach, ale sami już staramy się kupować dzieciom drewniane. Książeczki są niby w porządku, ale… praktycznie wszystkie pokrywane są warstwą folii, bo dzieci jak to dzieci, lubią je pobrudzić łapkami. Warto kupować te lepszej jakości i później oddawać innym do zabawy. Starszy syn ma mnóstwo autek po kuzynach, a niektórymi z nich bawił się jeszcze jego tata.

Wymieniłam różne grupy produktów, które sprawiają nam największy kłopot. Mimo, że w domu jest już sporo zmian to jest i będzie jeszcze długo nad czym pracować. Tworzywa sztuczne są tak rozpowszechnione, że nawet kupując świadomie, trudno nam o drastyczne ograniczenie plastiku. Dlatego jestem zdania, że dużo by pomogło gdyby nasze władze kładły większy nacisk na ekologię, a koncerny zaczęły korzystać z nowinek technologicznych, jakimi są biopolimery. Wtedy byłby zarówno wilk syty i owca cała.

Co Wam sprawia największy problem w ograniczeniu plastiku w domu? Jakie macie pomysły na zmianę i czy w ogóle wierzycie, że to ma sens? Chętnie poznam wasze opinie.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.