nos.
Alergia,  Blog

Alergia i chory nos

Miałam siedemnaście lat, gdy pierwszy raz poddałam się operacji zatok przynosowych. Lecząca mnie wtedy laryngolog powiedziała mi, że jeszcze nie widziała takich polipów nosa i zapchanych zatok u osoby w moim wieku. Było w tym jakieś przewrotne pocieszenie, że jestem dla niej „wyjątkowym przypadkiem”. Nie dodawało mi jednak zbyt wiele otuchy podczas wszystkich bolesnych i nieprzyjemnych zabiegów czekających mnie już po operacji. Trudno zapomnieć chwilę, kiedy pielęgniarka trzymała mnie mocno za głowę, żebym nie szarpała się z bólu na fotelu, podczas gdy w tym czasie laryngolog wkładała mi długie, metalowe przyrządy do nosa. Brrrr…

Kilka wizyt kontrolnych, wszystko się w końcu zagoiło i spokój. Niezbyt długi.

Biorę sterydy donosowe każdego dnia. Mimo to co chwilę jest jakiś katar i coraz trudniej wydmuchać nos. Odrosły te cholerne polipy, a obrazy z tomografii pokazują, że zatoki są praktycznie bez powietrza. Pod zapalnie zmienioną śluzówką nie widać niektórych struktur we wnętrzu nosa. Znowu będzie operacja, po zaledwie dwóch latach od poprzedniej. Powtórka z rozrywki – szpital, sączki, laryngologiczne narzędzia tortur, które mają mnie ochronić przed zrostami. W końcu nos się goi a ja znów biorę leki. I będąc już wtedy studentką medycyny obiecuję sobie – nigdy nie zostanę laryngologiem! Nie chcę zadawać pacjentom takiego bólu.

Mijają kolejne lata, a ja nie odczuwam żadnych objawów. Czyżbym była wyleczona? Przecież polipów nosa nie da się wyleczyć, bardzo lubią wracać. Chcę znaleźć przyczynę (poza genetycznym obciążeniem) i robię w międzyczasie testy alergiczne. Szkoda tylko, że nie wychodzi w nich nic konkretnego. Tym razem spokój trwa aż 7 lat. A potem przychodzą przeziębienia, jedno za drugim i tak przez cały rok. Synek zaczął przedszkole i cóż… on chodzi z katarem, a ja choruję razem z nim. W końcu infekcje zdarzają się rzadziej, ale zatkany nos już pozostaje.

Nadal próbuję pomagać sobie lekami, ale potem w ciąży jest jeszcze gorzej (to norma, więcej krwi = większy obrzęk). Z desperacji zgadzam się na próbę usunięcia największych polipów w znieczuleniu miejscowym. Mimo trzykrotnego podania znieczulenie, kończy się to fiaskiem. Zabieg jest tak nieprzyjemny, że stanowczo odmawiam dalszej współpracy. Narkoza to jednak cudowny wynalazek.

Minęło już 15 lat od początków chorowania na przewlekłe zapalenie zatok. Czekam teraz na kolejną operację, mam nadzieję że już ostatnią. Zrobię wszystko, żeby była faktycznie ostatnia. Rozmawiamy z laryngologiem o tym, co mogę zrobić, jak mam zapobiegać nawrotom. Przyczyną jest alergia, mój lekarz jest tego praktycznie pewien. Radzi mi żeby porobić badania i szukać winowajcy. Nowe testy skórne znów pokazały niejasny obraz, jest za to podejrzenie triady aspirynowej. O tym, że nie mogę brać niektórych leków przeciwzapalnych przypomniała mi niedawna reakcja po zażyciu tabletki na ból gardła. Kolejny „cośtamPROFEN” na liście leków zakazanych.

Zabawne. Dopiero co skończyłam ostatnią dietę eliminacyjną, a będę testować kolejną. Jeżeli jednak faktycznie przyniesie efekty, to mogę się z tym pogodzić .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.