babcie
Ekologia

Babcie zero-waste

Kilka dni temu, a dokładnie 23 stycznia, obchodziliśmy Dzień bez Opakowań foliowych. Z tej okazji widziałam wysyp świetnych zdjęć na instagramie, gdzie ludzie z dumą pokazywali swoje zakupy – oczywiście bez jednorazówek. Jak widać da się wyjść ze sklepu bez foliówki i coraz więcej osób rozgląda się za taką możliwością.

Już od momentu wprowadzenia wyższych cen za plastikowe worki, na ulicach pojawiło się dużo osób ze swoimi płóciennymi torbami na zakupy. Problem stanowią nadal rzeczy do kupienia na wagę, a w szczególności owoce, warzywa oraz pieczywo, po które trzeba sięgać w plastikowej rękawiczce. W niektórych sklepach, w tym też w moim lokalnym markecie, pojawiła się informacja, że można kupić ser lub wędlinę do własnego opakowania. Niestety nie widziałam jeszcze ani jednej osoby, która by z tej możliwości skorzystała. Przyzwyczailiśmy się do jednorazowych woreczków i do wygody, co tu dużo mówić. Ale nie zawsze tak było.

Nie szukając daleko, wystarczy popytać starsze pokolenie „jak to drzewiej bywało”. Nasze babcie były zero waste z konieczności – innego wyjścia nie było. Działania, które dzisiaj są kwestią powrotu do korzeni i pewnej mody, dawniej były codziennością i wynikały z biedy i niedostatku. Recykling, niemarnowanie jedzenia, wielorazowość były czymś naturalnym.

Starsze pokolenie nauczone szacunku do chleba i do żywności, której nie zawsze starczało, wykorzystywało w kuchni każde resztki. Z obierek jabłkowych można było zrobić ocet, czerstwy chleb po namoczeniu w jajku lądował na patelni. A jak już człowiek nie zjadł, to zwierzę dostawało. Ostatnio ze zdumieniem przeczytałam, że niektórzy przetwarzają nawet skorupki jaj, wygotowując je, susząc a potem mieląc na odżywczy, wysokowapniowy proszek dodawany potem do posiłku. Tak czy siak kreatywność w kuchni była niezbędna.

Podobnie rzecz się miała z ubraniami. Jeszcze nasze mamy dobrze pamiętają, że kupno ubrania nie było takie proste. Dawniej ubrania należały do drogich towarów, za komuny ciuchy były zaś momentami trudno dostępne i niekoniecznie piękne. Maszyna do szycia była bardzo ważnym sprzętem w domu, szczególnie tym pełnym małych dzieci, które przecież tak szybko rosną. Dzisiaj mało która młoda dziewczyna potrafi obsługiwać taką maszynę. Dla wielu z nas obce są umiejętności przerabiania ubrań, cerowania, czy też szydełkowania i dziergania na drutach.

Przedmioty domowego użytku starano się naprawiać, póki się do tego nadawały. Faktem jest, że były też łatwiejsze do naprawienia, bo dzisiaj wiele sprzętów jest skonstruowane tak, żeby się nie dało :/ Nie wymieniało się mebli, czy sprzętu bo się znudziły. Póki były dobre, nadawały się do użytku, dobrze wyglądały to służyły.

Nie chcę tutaj jakoś idealizować tego życia, bo nie w tym rzecz. Wiem, że te praktyki wynikały z konieczności. Przecież tworzywa sztuczne to nadal stosunkowo młody wynalazek. Do tego społeczeństwo w większości było biedne i nie trwoniło się pieniędzy na rzeczy niepotrzebne. To, co się bardzo zmieniło wraz z wejściem na rynek plastiku, a także agresywnym kapitalizmem, który przybył do nas po upadku komuny to nasza mentalność. Moje pokolenie z końca lat 80 oraz te późniejsze nie pamięta czasów komunizmu i pustych półek. Jesteśmy otoczeni reklamami, które mówią nam o wygodzie, bezpieczeństwie, niezbędnej sterylności, konieczności podążania za trendami i modą. Na wszystko zasługujemy, wszystko możemy sobie kupić… Tylko kup, kup, kup – to słowo płynie zewsząd. Również te starsze pokolenia, które przecież znają inne życie, chcą wygody i często już wyzbywają się dawnych nawyków. Na szczęście nadal istnieją dziadkowie i babcie zero waste.

Dzisiaj, po tym jak świat zachłysnął się nowymi wynalazkami, wiemy już jakie są ich negatywne konsekwencje dla nas i dla otaczającego środowiska. Dlatego właśnie zwracamy się ku ruchom less-/zerowaste. Ruchom, które są tak naprawdę niczym nowym, ale są nowością dla nas, bo uczymy się tego, co jeszcze kilkadziesiąt lat temu było normą. Czujemy podskórnie, że naturalność jest lepsza od sztuczności. Korzystajmy więc z wiedzy naszych starszych krewnych oraz ich cennych rad. Dopytujmy o ich dawne życie i sposoby radzenia sobie z codziennością, bo niedługo nie będzie już kogo.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.