koktajl
Blog

Projekt „Koktajle”

W połowie stycznia, we wpisie o mikrobach i cukrze, wspomniałam że zamierzam włączyć zielone koktajle do codziennej diety. Do tej pory pojawiały się u nas może kilka razy w miesiącu. Zazwyczaj nie mam na nie pomysłu lub też produkty, które akurat mam pod ręką niezbyt do nich pasują.

Akurat tak się złożyło, że z moją deklaracją zbiegło się aktualne wyzwanie prowadzone przez blog Zielone koktajle, gdzie do końca lutego codziennie można pobrać sobie gotowe przepisy na każdy dzień. Same zaś propozycje koktajli nie są tylko z rodzaju zielonych, ale w niemal każdym kolorze tęczy 🙂

Raźnie zabrałam się za miksowanie i skorzystałam z 4 przepisów w pierwszym tygodniu. Czemu nie więcej? Otóż okazuje się, że z tych proporcji podanych przez autorów wychodziło mi więcej napoju niż 1-2 porcje. Faktem jest, że nie odmierzałam jakoś super dokładnie składników, bo np. ćwiartka kapusty czerwonej, a także taki banan czy jabłko mogą się nieco różnić wielkością. Bywało więc, że jeden koktajl piłam przez dwa dni, bo nie byłam wstanie wlać w siebie całego dzbanka naraz. Problem w tym, że dzieci są dość wybredne, a pan mąż też nie kocha takich rzeczy. Dzielnie je jednak ze mną wypijał i jako krytyk oceniał, czy przepis nadaje się do zachowania, czy też należy do kategorii „nie dawaj mi takich rzeczy kobieto”. Jeden z tych koktajli został na szczęście zaaprobowany przez całą rodzinę, mogę więc śmiało dodać go do swojej bazy przepisów 🙂

Po drodze wypadł też kolejny problem, mianowicie czas. Kiedy właściwie najlepiej sobie te napoje warzywno-owocowe zblendować, żeby mogło to się stać jakąś rutyną? Rano nie bardzo jest czas, wieczorem ciężko wypić dwie-trzy szklanki, jeśli akurat tyle wyjdzie. Najbardziej optymalnie będzie chyba robienie koktajlu w okolicach obiadu. Muszę to jeszcze przetestować.

W tym momencie zaczął się już trzeci tydzień wyzwania. Cały poprzedni niestety wypadł mi z powodu choroby i niemożności spożywania niczego innego poza kleikami ryżowymi i jaglanymi :/ W końcu jednak znowu mogę coś jeść, więc z chęcią pobiorę ze strony inspiracje na następne dni. Was również do tego zachęcam, a co! Zawsze to dodatkowa porcja warzyw, owoców i tak potrzebnego błonnika.

Samo wyzwanie, o którym wspominałam możecie sobie znaleźć tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.